wtorek, 22 kwietnia 2014

[PRZECZYTAJ] Konkurs w powietrzu!



Kathrina wita Was wszystkich serdecznie w tym miłym (wolnym, heee xd) dniu po świętach! 
Mam nadzieję, że święta minęły Wam równie miło jak mi ^^
Więc tak dzisiaj przychodzę do Was z taką notką organizacyjną dotyczącą konkursu.
Była tam obok ankieta a jej wyniki wyglądały tak:
- Konkurs na One Shota 76% 
-Konkurs na scenariusz jednego z odc. 11%
-Konkurs graficzny 11 %

No więc wybraliście konkurs na ONE SHOTA
I takowy właśnie organizuję ^^

Więc chyba musicie znać regulamin:
1. OS'a musisz napisać osobiście.
2. Prace wysyłacie do mnie do 4 maja (macie prawie 2 tyg.) na mój adres e-mail: kathrinablog@onet.pl
3. Temat? Dowolny! Możecie pisać o kim chcecie! Może to być Leoncesca, Dienaty czy nawet Jortini, może być też para z poza serialu, albo coś wymyślone przez Was! Macie wybór, albo wymyślacie sami, albo na podsawie :) Daję Wam wolną rękę :) Ale musi być co najmniej jedna postać z serialu :)
4. Prace nie mogą zawierać rzeczy, które trzeba objąć cenzurą, czyli zero przekleństw itp.

Co oceniam? (punkty)
1. Styl, składność, estetykę. (max. 4 pkt)
2. Długość (max.2 pkt)
3. Oryginalność (max. 5 pkt.)
4. Poprawność językowa, mało błędów ort., brak powtórzeń. (max. 2 pkt)
6. Ogólny wygląd, nastrój (max. 2 pkt)

Czyli maksymalnie można uzyskać 15 punktów :)
Niby wygląda, że dużo wymagam, ale pamiętajcie, zawsze będę łagodna c:


Co do regulaminy to tyle ;)
A teraz coś na zachętę... czyli nagrody!

Miejsce 1. - Publikacja One Shota (8 maja w rocznicę bloga), reklama bloga przez miesiąc, paczka zdjęć i gifów (30), kolaż, dedyk, dyplom, nagłówek na bloga i kilka kodów CSS do szablonów, zdradzenie fabuły następnego rozdziału.
Miejsce 2 -  Publikacja One Shota (7 maja, jeden dzień przed rocznicą bloga), reklama bloga przez 3 tygodnie, paczka zdjęć i gifów (15), kolaż, dedyk, dyplom, nagłówek.
Miejsce 3 -  Publikacja One Shota (6 maja, dwa dni przed rocznicą bloga),reklama bloga przez 1,5 tygodnia, kolaż, dedyk, dyplom.
Wyróżnienie- Publikacja One Shota w zakładce Wyniki, kolaż, dedyk, dyplom.


A teraz jak to będzie publikowane?
Stwierdziłam, że nie robię tym razem miesięcznicy bloga, tylko opublikuję zwycięskiego OS'a 8 maja, 2 miejsce będzie opublikowane 7 maja, a 3 miejsce - 6 maja
Myślę, że tak będzie mi łatwiej :)
Wszystkie będą publikowane o godzinie 16:00.
Chyba tyle chciałam Wam powiedzieć na ten temat :)
Czekam na pierwsze prace!
Pozdrawiam, trzymajcie się!

x
Kathrina

PS. Powodzenia jutro dla gimnazjalistów, którzy piszą testy :* 



poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Capitulo II ,, Szczęście to pierwszy krok w stronę zwycięstwa''




Walka nie zawsze jest najlepszym co nas spotyka w życiu. Nie zawsze najlepszym wyjściem jest pójście do celu i dążenie bez ograniczeń. Trzeba mieć uczucia, szanować i kochać innych. Nie być jak maszyna bez uczuć. Kochać całym sercem, kroczyć szczęśliwie przez życie z osobami, które są z nami w tych dobrych i złych chwilach.

****

W sumie to sam nie wiem dlaczego tak bardzo denerwują mnie niektóre osoby. Zbierają wszelkie pochwały i wszystko co możliwe. Znów po głowie chodzi mi ta cała Violetta, nie wiem dlaczego tak bardzo ją odrzucam, ale nie tylko ja. Inni też tak robią. Dzisiaj mam akurat ważniejsze sprawy niż myślenie o niej. Są eliminacje do przedstawienia szkolnego. Publiczność z klubu karaoke ma wybrać tych, którzy będą mieli zagrać dwie główne rolę, męską i żeńską. Ha, to jest nawet dobrze. Wiadomo, że nikt nie wybierze Castillo. Za to ja pewnie dostanę główną rolę, to będzie genialne. Wszyscy są zdolni, ale myślę, że publika wybierze tych, których najbardziej lubi. Moim przemyśleniom przerwał głośny dzwonek na lekcje. Na szczęście teraz jest ta z Beto. Mimo, że jest bardzo roztargniony, nie ma chyba ucznia, który by go nie lubił. Zawsze umiał nam doradzić co do repertuaru i wiedział co powiedzieć, aby dodać pewności siebie. Dzisiaj miał nam mówić czego dowiedział się w sprawie spektaklu. Bałem się nawet trochę. Wszystko zależy od tego kogo wylosuję jako partnerkę. Kto wymyślił ocenianie parami? 

****

-Soy mi mejor momento y donde quiera yo... - Skończyłam powoli moim drżącym głosem. Ta piosenka, będzie czymś wyjątkowym. Zapowiada się nieźle, kocham już ją. Nigdy nie byłam zadowolona z tego co napisałam, ale dzisiaj było inaczej. Wiedziałam, że ta piosenka otwiera przede mną nowe drzwi, a zamyka te stare, nieudane, już zniszczone przez nudną, szarą, rzeczywistość. Jestem podwładną moich marzeń. W dodatku moje serce ostatnio mięknie, łamie się, przed jedną osobą, tą wyjątkową. Chciałabym o tym nie myśleć, wyrwać się z tego, ale nie potrafię.
To mój przyjaciel, nie mogę tak. To złe, dobrze wiemy o tym wszyscy. 
Uczucia mnie od zawsze przerażały, a miłość szczególnie. 
Mam go ciągle przed oczyma, czego bym nie robiła, on zalega gdzieś w mojej pamięci.
Muszę być szczęśliwa i zachowywać się jakby nigdy nic. 
Szczęście to zwycięstwo, a ja zwyciężę, jestem tego pewna.
Jestem zwycięzcą. 
Każdy z nas nim jest, każdy kto próbuje, kto pokazuje swoje dobro i to co trzyma w środku. 
Jest w środku, ukrywa się na dnie, ja szukam swojego miejsca na ziemi.
Ono jest blisko, bo odnalazłam to co tak naprawdę kocham.
Odnalazłam drogowskazy, które nie dają mi cierpieć, tylko miłować i cieszyć się tym co mnie otacza.
Czasami myślałam o założeniu bloga w postaci pamiętnika, nie wiem czy to dobry pomysł, ale dzięki temu mogłabym przelać swoje uczucia na coś innego. 


****

Bez celu przemierzałem hol szkolny, dzisiaj było tam wyjątkowo tłocznie.
-No tak przedstawienie.- Mruknąłem pod nosem i szedłem dalej, z pewnie podniesioną głową ku górze. Nie zwracałem większej uwagi na ludzi. Dla mnie trzy czwarte z nich to zapatrzeni w siebie egoiści, a reszta to ludzie bez zdania, którzy wolą być uzależnieni od kogoś.
Nienawidzę takich osób, od zawsze mnie denerwowały. 
Usłyszałem jakiś podejrzany huk.
Postanowiłem to sprawdzić, ruszyłem szybciej i zobaczyłem ledwo przymknięte drzwi na samym końcu szkoły. 
Nim się obejrzałem ze schowka wypadła jakaś dziewczyna, której nigdy nie widziałem. 
Silnie chwyciłem ją, aby nie zaliczyła podłogi, ach to takie słodkie, wiem. 
Odwaga się mnie trzyma. Nie chciałem żeby komuś stała się jakakolwiek krzywda, nie jestem w końcu dzieckiem, które nie zdaje sobie sprawy z niektórych spraw.
Spojrzałem się na nią i ujrzałem hipnotyzujące, piękne brązowe oczy, które miały w sobie iskierki...


****

Denerwuję się? Tak, to dobre słowo. To dzień przebicia. Jeśli wygram będę szczęśliwa, ale wiem, że to też może być moim końcem.
Znów zaczną się plotki i głupie przytyki na mój temat, to, że moja ciotka tu uczy, nie oznacza faworyzacji.
Ludzie są niesprawiedliwi, sama ich nie rozumiem, zapewne oni siebie też nie rozumieją.
Jestem jedną wielką zagadką dla większości znajomych, nie ujawniam nigdy sekretów, nie chcę pokazywać tego co kryje się w mojej pamięci, może to też ich odpycha.
 Boli, to wiem. Ranię codziennie ludzi, na których mi zależy,a mam tylko Federico i Angie.
Nie wiem jak to robię, mam codziennie gorsze dni, co bardzo odbija się na nich. 
Gdy zbliżała się godzina siedemnasta ruszyłam na salę w której miały odbyć się przesłuchania.
My znaliśmy już teksty i role na pamięć, ale mieliśmy utrudnienia- publiczność i nieznana osoba z którą mamy odgrywać scenę. 
Miłość, taniec, śpiew, chyba robi mi się niedobrze, nie lubię miłości.
Jest dla mnie plastikowa, nie wierzę w nią.
Jestem zwykłym człowiekiem, który czasami po prostu kocha mocniej niż inni, przeżywa mocniej, tęskni inaczej, odczuwa co innego. 
Siedziałam spokojnie na zapleczu i czekałam na osobę, którą mi przydzielą. 
Trochę się denerwowałam, szczególnie chyba tym kim on będzie i tańcem. 
Czy to ma w ogóle jakiś sens? Czy dobrze robię biorąc w tym udział?
Ech, więcej już nie stracę. Podeszłam do toaletki i uważnie przyglądałam się swojej twarzy.
Zawsze uśmiechnięta, podobna do matki. Te same kości policzkowe, ten sam uśmiech, kolor włosów, figura. 
Mama była idealna, ja też chcę być jak ona. Wiem, że czuwa nade mną i patrzy z góry na każdy mój krok. Nie mogę jej zawieść, bo wtedy zawiodę samą siebie. 
Rozmyślając na ten temat poczułam na ramieniu czyjąś rękę.
Wzięłam głęboki wdech i myślałam co dalej.
Zamknęłam oczy, po czym uniosłam głowę i delikatnie rozluźniłam powieki. 
Zabrało mi oddech, osoba którą zobaczyłam była najgorszym wyjściem całej tej szopki...
Już wtedy wiedziałam, że to nie może skończyć się dobrze. 


****************************************

Taki tam krótki rozdział, no bywa, wiem, wiem :D
Mam nadzieję, że nieźle się Wam go czytało i przepraszam, że tak długo musieliście czekać, moja wena ostatnio sobie ucieka i nie wraca pff... 
Jejuuu tam obok taki boski gif  *-* Moja kochana Leonetta (taka zmiana, heee)  ^^ 
Wgl to myślałam nad konkursem tak, tylko musicie mi pomóc wybrać temat, a mam ich trzy:
-Konkurs na One Shota
-Konkurs na scenariusz jednego odcinka.
-Konkurs graficzny (nagłówki, kolaże, sklejki zdjęć, śmieszne przeróbki itp)
Wybór należy do Was :) Wtedy wyniki konkursu pojawią się na 10 miesięcznicę bloga, która będzie 8 maja, więc macie sporo czasu ^^ 
Piszcie w komentarzach co wolicie i tam z boku dam ankietę w której będziecie mogli głosować :)
I znów Kath szantażuje, bez obrazy plis :D

14 komentarzy od 14 różnych osób - Capitulo III ,,Prawda jest ważniejsza niż ból''

To czekam na wasze opinie :) Komentujcie, piszcie o konkursie czekam na Was!♥
Kocham! ♥


Kathrina

wtorek, 8 kwietnia 2014

Miniaturka rocznicowa ,,Otro Dia Mas''


One Shot jest dla wszystkich którzy byli ze mną przez te ciężkie miesiące, dziękuję jeszcze raz... 



****

Kilometry, metry, godziny, sekundy,minuty, czas, długi okres czasu, ogromna odległość, droga. To wszystko ich dzieliło. Nie ważne było gdzie są, w jakim miejscu na świecie czy o jakiej porze.
Zawsze mieli siebie. Mimo ogromnej odległości trzymali się bezpiecznie zamknięci w sercu.
Violetta zamknięta w sercu przystojnego szatyna, a Leon zamknięty w drobnym serduszku dziewczyny idealnej. Żeby zobaczyć się musieli wiele przejść, przeżyć. Zawsze z zapartym tchem czekali na kolejną wizytę, na kolejny uśmiech, na ciepło drugiej osoby. Lecz... To nie było identyczne uczucie.
Ona cały czas miała wrażenie, że mu nie zależy na niej tak jak jej. Barcelona - Buenos Aires.
Odległość. Oboje mieli swoje życie, ale pragnęli być razem. 
Nieważne gdzie jest, co się dzieje czy co robi. Ważne, że wierzy w to, że kiedyś będą razem.
Zapatrzeni w swoje oczy. Nie na jeden dzień.
Chociaż aktualnie marzą tylko o tym jednym dniu razem. 

On nadchodzi....
Kilka godzin i znów go zobaczy... 
Na nowo będzie mogła go przytulić i nigdy nie puścić. Próba przetrwania bez siebie znów spełniona.
Udało się po raz kolejny.
Lotnisko. Samolot. Szum.
Dziewczyna rozgląda się delikatni obraca swoją głowę w poszukiwaniu ukochanego. 
Znów to samo.
Utonęła mu w ramionach, on zatopił ręce w jej bujnych włosach. 
Zawsze zaczyna się i kończy tak samo. 

-Jestem najgorszym co Cię w życiu spotkało.- mówiła za każdym razem gdy powolnie łapali się za ręce i dryfowali w tańcu, na co on odpowiadał:
-Czyli powietrze którym oddycham, ziemia po której chodzę i krew która tętni w moich żyłach jest najgorsza na świecie? Jesteś dla mnie wszystkim. Powietrzem, światem, wszystkim co mnie otacza.- mówił, a dziewczyna miała uśmiech na twarzy, a w oczach łzy. Kochała ciepło którym ją otaczał. 
-Jesteś silna, piękna, jesteś pełna światła, uwielbiam Cię.- Uczucie na odległość było tak toksyczne, że zabijało ich od środka.



****

Buenos Aires, 12.02.2013 rok


Drogi Leonie, 

na początku tego listu chciałabym Ci podziękować za tamten tydzień spędzony wspólnie. To było coś wspaniałego, lecz nadal twierdzę, iż to za mało.
   Dni mijają, kolejne godziny bez Ciebie są dla mnie czystą udręką. Boli, niewyobrażalnie mocno. Czasami mam wrażenie, że bez Ciebie tracę tlen, nie wytrzymam już ani minuty dłużej. Przez tak krótki czas zdążyliśmy się do siebie przywiązać. Oczywiście jeśli rok możemy nazwać czymś krótkim.
Jednak widujemy się rzadko, dość sporadycznie. Rozmowy na videoczacie nie są już wystarczające, tak jak kiedyś. Przywiązaliśmy się do siebie za bardzo. 
Przynajmniej to jest moje zdanie. 
Staliśmy się nierozłączni. Moja dusza czuje się jakby była wtopiona w Ciebie. Jakbym była Twoją częścią. 
Częścią życia, częścią szczęścia, radości, myśli. Czegoś pięknego. 
W każdej minucie chociaż raz myślę o Tobie. Mam tę moc, aby móc wytrwać i przeżyć rozłąkę, ale tylko dla Ciebie. 
Dzisiaj upuściłam talerz, który rozbił się na drobne części. Wyobraziłam sobie, że to moje serce, które jest rozbite z cierpienia, rozłąki i pustki. Oczywiście niektóre kawałki były większe, można by je uratować, ale...
Musi to zrobić odpowiednia osoba, i mam wrażenie, że tylko Ty.
Bardzo Cię kocham, jak jeszcze nikogo w moim życiu. Jesteś pierwszą, prawdziwą miłością. 
Nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła.
   Na zawsze będziesz już w Twoim życiu. Na nowo chcę się do Ciebie przytulić, zobaczyć Twą twarz, poczuć Twój zapach.

     
Twoja 
Violetta



Odłożyła na szafkę nocną list i długopis, po czym położyła się na łóżku.
Aby wypłukać z pamięci cały ten dzień pogrążyła się w głębokim śnie, który od zawsze dobrze jej robił. 
Dobrze wie, że oczekiwanie na odpowiedź będzie bolesne dla niej tak samo jak czytanie listu, dla ukochanego...



****

Jej piękne oczy wpatrywały się nieznacząco w szybę. Źrenice ruszały się w miejsca po których spływały krople deszczu. 
Minął dopiero miesiąc, ale ona czuła jakby to była wieczność. Niedawno miał przylecieć. Nie było go.
Miał do niej wrócić, tak jak obiecał. Miał spełnić jej marzenia, zajrzeć do umysłu, ale... Coś musiało mu przeszkodzić. Gdy była w jego ramionach strach odchodził, pryskał jak bańki mydlane.
Z ogromnym zawahaniem ostrożnie przedarła kopertę i wyjęła z niej zawartość. 
Zobaczyła tylko ich wspólne zdjęcie, odwróciła je na drugą stronę i przeczytała kaligraficzny napis:

,,Tyle na łączyło, 
A jeszcze więcej dzieliło.
Wytrzymałaś tyle dni beze mnie, 
Teraz spróbuj wytrzymać całe życie.
Dalej błyszcz i nie daj się przyćmić.
Pamiętaj, że wszystko co robisz jest magiczne.
Leon...''

Teraz wszystko zrozumiała i poczuła ogromny ból w sercu. 
Nie chciała końca,była za bardzo przyzwyczajona do jego obecności, co ją pogrążało.
Po policzku spłynęła bezwładna łza, której nie mogła opanować. 
Może on zapomni, zagrzebie wspomnienia gdzieś w piasku, wyniesie je na strych, lub włoży do głębokiej szuflady, ale miłość i serce zawsze będzie pamiętać.
Musi pamiętać...
Jeszcze chociaż jeden, marny dzień...

****************************
Dobra, co do Miniaturki to tyle ^^
W sumie naoglądałam się dużo filmów romantycznych (wiem, niepodobne do mnie, ale co tam xD) i już mam wizję na drugą część ;3
Więc jakbyście chcieli część drugą miniaturki to piszcie mi w komentarzach. ;*
Co do rozdziału to nie wiem kiedy będzie, napisałam niby połowę, ale w pewnym momencie się zacięłam i nie wiem co dalej, wybaczcie mi :*
To co, komentujcie, pytajcie, mówcie czy chcecie drugą część i do... później ♥

Kathrina

Cofnijmy się w czasie...


A kuku! 
Witam Was moi ulubieńcy <3
Więc tak...
Kochani, dzisiaj mamy kolejną wyjątkową rocznicę bloga. Jestem bardzo szczęśliwa gdyż spędziłam z Wami już 9 miesięcy mojego życia. To masa czasu, za niedługo wybije nam rok. Obiecałam, że dotrwam roku i tak zrobię, co zaczęłam, skończę. Nie wiem co mam tu napisać, Wasze kochane beztalencie czyli ja, osiągnęło bardzo dużo, pomimo tego wypalenia, które nastąpiło, pomimo coraz mniejszej ilość komentarzy i odsłon, dalej jestem. Dla Was i dla siebie. Cieszę się, z każdej chwili tutaj, na tym blogu, który jest dla mnie szczególnie ważny, bo się dzięki niemu tak hm.. wybiłam? No w sumie jeszcze nie. To nic wielkiego, ja się jeszcze nie wybiłam i zapewne nigdy tego nie zrobię, ale nie o tym dzisiaj. Dzisiaj jest rocznica i chciałabym podziękować wszystkim komentatorom, którzy chociaż raz odwiedzili mojego bloga. Więc może zacznijmy od początku, tak? Tak, więc...

Dziękuję:

  • Wszystkim osobą, które pozostawiły chociaż jeden komentarz na moim blogu.
  • Moim wspaniałym obserwatorom 
  • Ludziom, którzy tu wchodzili, ale nie komentowali, bo się chyba mnie bali, heee. 
  • Tym, którzy mieli okazję mnie lepiej poznać.
  • Wszystkim, którzy mnie wspierali przez ten okres czasu.
  • I ogólnie dziękuję każdemu, kto tu był!

Na ostatnią rocznicę miałam 90 obserwatorów, a teraz jest już Was 100 ♥, oraz było 140 tys. odsłon, a teraz jest 150 tysięcy, to jest niesamowite. W miesiąc 10 tysięcy. Jesteście niemożliwi, cudowni!
Kocham Was, tak bardzo, bardzo! ♥ To chyba pora wrócić do przeszłości ;) Mój pierwszy rozdział miał 753 odsłony, a najpopularniejszym postem jest mój pierwszy One Shot (KLIK)
Co tam jeszcze... 
No tak. Dostałam wiele nominacji do Liebser blog award oraz do VBA (tak, jestem leniwa i nie chce mi się rozwijać skrótu xD).
Więc może zamiast zanudzać to teraz przejdziemy do części w której będziecie mogli mnie bliżej poznać. Moja koleżanka- Velvette wymyśliła dla mnie 10 pytań, na które będę musiała odpowiedzieć. Zaczynajmy! :3

1. Jakie seriale oglądasz?
Więc co to seriali to jestem ogromną fanką TVD (ale odkrycie ohoho), czasami Violettę, Sam & Cat, i kiedyś oglądałam The Carrie Diares, ale teraz już mniej.

2. Jaka jest twoja ulubiona postać/postaci? Uzasadnij wybór. 
Więc moją ulubionymi postaciami są zdecydowanie Lu i Diego. Dlaczego? Z nimi jest dziwnie, niby mają serce z kamienia, są obojętni, ale Lu zmienia się pod wpływem miłości, Diego podobnie, chcą tej zmiany i uczą, że są prawdziwymi przyjaciółmi, a prawdziwa przyjaźń przetrwa wszystko.

3. Czego żałujesz? 
Żałuję, że tyle razy się poddawałam i odchodziłam, przez co traciłam ważne dla mnie osoby.

4. Z czego jesteś dumna?
Ja myślę, że śmiało mogę powiedzieć, że jestem dumna z moich czytelników, tych którzy odeszli jak i tych, którzy są dalej razem ze mną, i oczywiście z wyników mojego bloga, które jak dla mnie są wielkie.

5. Jak myślisz co jest w Tobie wyjątkowe? 
Szczerzę to myślę, że nic. Jestem zwykła, nie wyróżniam się z tłumu, ale dobrze wiem, że umiem zawalczyć o to co kocham i chyba to jest jedna z moich najlepszych cech.

6. Jaki jest Twój ulubiony kolor, dlaczego?
Emm... Czerwony, bo dla mnie oznacza on walkę, miłość i wytrwałość.

7. Czego ludzie mogą się nauczyć od zwierząt?
Zaufania do innych i wierności, to z pewnością.

8. Jaki jest Twój ulubiony zespół?
Zdecydowanie to One Direction oraz BMTH. ♥

9. Kto jest Twoim wzorem do naśladowania? 
Bardzo podziwiam Demi Lovato, za to, że jest otwarta na świat i chce pomagać ludziom, oraz bardzo wytrwała we wszystkim.

10. Jak reagujesz na wszystkie tzw. hejty, które poleciały na Twoją osobę, nawet nie tak dawno?
W sumie, to na początku było mi dość przykro, bo robię wszystko, aby uszczęśliwić innych, a oni tego nie doceniają, ale z czasem stwierdziłam, że to ludzie bez swojego życia i trzeba po prostu mieć ich w poważaniu. 




W sumie to nie wiem co mam Wam tu jeszcze napisać, bo jesteście dla mnie ostatnią odskocznią od świata, książek i codziennej, nudnej rutyny. Jestem tu dla Was, tylko i wyłącznie dla Was. Za wszystkie wyświetlenia, komentarze, za Wszystkich którzy mnie zaobserwowali jestem tak wdzięczna, że sobie nawet nie wyobrażacie. Dzięki temu blogowi poznałam wiele wspaniałych osób, na które mogę liczyć do dnia dzisiejszego. Kocham absolutnie każdego czytelnika, każdy z Was jest wyjątkowy i ma w sobie moc, dzięki której Kathrina jeszcze istnieje. 
Więc zaczęło się tak...

Ta cała Kathrina to tak naprawdę Kasia, z ogromną pasją i marzeniami. Pisałam coś praktycznie od zawsze, ale dotarłam na bloggera dopiero w lipcu 2013 roku. I żałuję, że tak późno, ale teraz twierdzę, że był to dla mnie odpowiedni czas. Zaczynałam pisać, teraz na to patrząc, beznadziejnie, bez uczuć i zdaję sobie z tego sprawę, ale z czasem moje pisanie rozwijało się, nadawałam uczuciom bary, dokładnie opisywałam bohaterów i z tego jestem dumna, że dzięki Wam mogłam poprawić mój styl pisania. Zaczynałam na moim skromnym blogu, bez odpowiedniej szaty graficznej i doświadczenia. Musiałam wszystko rozpowszechnić i teraz mogę być z siebie dumna. Opłaciło się.
Teraz jestem w tym miejscu. Mam 3 blogi w tym jeden wspólny z przyjaciółką. Twierdzę iż jakoś sobie radzę, ale to wasza zasługa. Nie wiem już jak Wam dziękować. Jesteście kochani, a gdy widzę co osiągnęłam chcę się popłakać. KOCHAM WAS, BARDZO MOCNO! DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKO! 
Mam ochotę popłakać ze szczęścia, bo nie mogę w to wszystko uwierzyć. 100 obserwatorów, praktycznie czyta mnie 100 osób. Kocham Was, naprawdę bardzo, dziękuję, jestem wzruszona! ♥


Wasza na zawsze:

Kathrina/Kasia




PS. Miniaturka Rocznicowa ,,Otro Dia Mas'' pojawi się dzisiaj wieczorem około 18/19 ;*

czwartek, 27 marca 2014

Capitulo I ,,Niepotrzebne Prawdy''



****

Tańczyła w pięknej migoczącej sukni balowej, z osobą na której jej zależało.
Żyła tak jak zawsze jej się to marzyło, od zawsze wolała marzyć. 
Walczyła o wszystko co było cenne, chowała gdzieś niepotrzebne prawdy w sobie.
Uparcie szła do celu, nie roniła łez, nie patrzyła za siebie, to ona była jedyną gwiazdą.
Ba, była praktycznie słońcem, które aż razi po oczach. 
Jej suknia sięgała ziemi, nie czuła obecności innych, wiedziała, że jest tylko ona i on.
To wystarczało. Tylko... Nie wiedziała kim jest ten jej książę z bajki.

****

-Violetta! Obudź się!- Usłyszałam donośny krzyk kogoś kto stał nad moim uchem. Uniosłam delikatnie głowę i ujrzałam Federico. - Zaraz się spóźnimy! Ruszaj się, no!
Gorączkował się mój przyjaciel na tyle, że aż w pośpiechu spadłam z łóżka.
Jak to zrobiłam? Sama nie wiem, nie byłam wtedy w pełni świadoma z tego co robię. 
-Już, chwileczkę, czekaj! - odkrzyknęłam, a ten stał już w progu i zwijał się ze śmiechu patrząc jak leżę bezwładnie na podłodze z niechęcią do jakichkolwiek porannych czynności. 
Podobno jestem leniwa, oj tam, oni się nie znają. Ja po prostu mam zapał na swój indywidualny sposób. Hmm... Indywidualizm. Uwielbiam to słowo. Każdy z nas jest indywidualistą, który robi to czego pragnie, obiera swoje cele i do nich dąży. Dla mnie to taka mała magia, którą każdy z nas ma gdzieś na dnie swojego serca. Gdy już wreszcie zaczęłam wyglądać jak człowiek, mogłam wyjść do szkoły. Przez całą drogę mój przyjaciel marudził. On był czasami gorszy niż małe dziecko, co mnie bardzo denerwowało, ale i tak go kochałam, w końcu zawsze ze mną był. Gdy tylko przekroczyłam próg Studio usłyszałam:
-Miejsce, przecież gwiazda idzie!- szyderczy śmiech, ten który zawsze rozpoznam, odwracam się i widzę... Leona Verdasa, oczywiście. Od zawsze ze mną rywalizuje. Nienawidzi mnie całym swoim sercem i stara się dogryzać jak może. Jest wyjątkowo podły. Wszyscy mówią, że to ja nie mam uczuć i jestem zapatrzoną w siebie egoistką, szkoda tylko, że nie znają na tyle jego. Znając umiar, nie odpowiedziałam, żeby nie zranić jego kruchego ego i poszłam w swoją stronę nie myśląc już o nim. 


****


Radośnie zaśmiałam się po czym splotłam swoje czarne loki i ruszyłam na lekcję tańca. Ach! Życie jest cudowne. Kocham taniec. To coś w czym mogę powiedzieć, że jestem dobra, nigdy nie wierzyłam w sobie, ale gdy tańczę, myślę, że jestem na scenie, krzyczę, obracam się, jestem w najpiękniejszym makijażu. Otwieram oczy i znów szara rzeczywistość, ale to nie problem. Potrafię znaleźć swoje miejsce na świecie co jest chyba najważniejsze.
-Naty! - usłyszałam znajomy mi entuzjastyczny głos, który zawsze przywoływał uśmiech na mojej twarzy. Odwracam się i widzę burzę lśniących blond loków. 
-Ludmila! Tak strasznie tęskniłam! - uradowana rzucam się na szyję przyjaciółki i mocno ją przytulam.- Dlaczego wróciłaś szybciej? - zapytałam gdy tylko ją puściłam. 
-Rodzice stwierdzili, że wracamy szybciej gdyż nie mogą zaniedbać obowiązków, a ja szkoły. 
-A właśnie, co do szkoły. Egzaminy w Studio, nie chciałabyś się zapisać? 
-Nie, naprawdę, to nie dla mnie. - Lu opuściła głowę, na co ja tylko delikatnie zaśpiewałam: 

,,Jest coś co trzeba ci powiedzieć 
To coś co sprawia, ze ci bardzo, bardzo dobrze
Czuć się tak realnie, być w twoim umyśle
I powiedz mi, czy jesteś, tym kim chcesz być

Weź mnie za rękę, chodź tu
Resztę zrobi twoje serce
Nie ma nic, czego nie możesz osiągnąć
Jeśli latasz wysoko''*

- Przecież znasz swoją cenę, Ludmi. Chciałabym podzielić się z Tobą moją pasją, taniec, śpiew, muzyka. To wszystko zmienia ludzi. I miałybyśmy siebie na co dzień. - Posłałam przyjaciółce ciepły uśmiech, którym chciałam ją skłonić do podjęcia nauki w tej szkole. 


****


Violetta Castillo - jak dla mnie postać żałosna i nie zważająca uwagi na coś innego. Gwiazda, która zgubiła drogę, ha. Znam ją na pamięć. Od zawsze rywalizujemy, a może ona sobie to uroiła w małej, ślicznej główce? Jej uśmiech, próbuje rozbroić wszystkich, ale chyba to się jej nie uda. Nie ze mną.
Ja nie mam serca żeby się rozczulić czymś takim. A ten jej obrońca na białym koniu - Federico, on mnie denerwuje dopiero. Pilnuje naszej gwiazdy jakby była ósmym cudem świata.
-Ej ty! Gdzie jesteś?! - Zawołał mój kolega i pomachał mi ręką przed oczami. - O czym tak myślisz, hm? - Dopytywał Diego.
- O naszej księżniczce. - zaśmiałem się. 
- Czyżby Leoś się zakochał, ojoj.- udawał rozczulonego, po czym parsknął śmiechem.- Tylko jej nam nie zrań, bo skończy karierę przed jej rozpoczęciem. 
- W sumie, to mam zamiar dać jej spokój, nienawidzę jej, ale nie będę się znęcał. Ona jest zwykłym człowiekiem, a to, że nie wyrobiła sobie dobrej reputacji nie jest moją winą.- Dlaczego ja jej w ogóle bronię? Ona jest może i bardzo utalentowana i ładna... ale nie umie tego wykorzystać. Zachowuje się głupio, chociaż ostatnio jakby zamilkła. Zamknęła się w sobie. W sumie, czasami mnie zaskakuje i mam ochotę ją poznać trochę lepiej. Ale nie! Leon, uspokój się! Pora wrócić do normalnego stanu rzeczy. Nienawidzicie się i tak pozostanie już zawsze. Potępiłem siebie w myślach, wstałem z miejsca, chwyciłem gitarę i nie żegnając się z Diego wyszedłem przed szkołę, usiadłem na murku i zacząłem śpiewać. Dzięki temu zawsze wracałem do normy i nie myślałem o głupotach, takich jak ugoda z Castillo. 

,,Dile que si
Es lo que importa
Es un temblor, miedo y euforia
Mira que nadie te diga que nose puede
Corre anda y buscalo

Dile que si
Es lo que importa
Es un temblor, miedo y euforia
Mira que nadie te diga que nose puede
Corre anda y buscalo''

Wtedy zobaczyłem idącą w moim kierunku moją najlepszą przyjaciółkę- Francesce. Mówiliśmy sobie o wszystkim, a niektórzy twierdzą, że zachowujemy się jak para. Ta cała Violetta nawet kiedyś puściła po szkole taką plotkę. Doprawdy denerwujące z niej stworzenie, dlatego nigdy nie będzie z nią dobrze.


****

Siedzenie cały dzień w domu nie jest moim największym marzeniem. Tam nawet wena nie jest taka jaką bym chciała. W Studio na dobrą sprawę to ja pisałam większość tekstów, bo podobno miałam ogromną wyobraźnię, która nie mogła się zmarnować. Moja głowa miała miliony pomysłów na sekundę, a czasami nawet nie zdążałam ich zapisać, gdyż tak szybko pojawiały się kolejne i kolejne. 
Teraz próbuję układać z nich teksty piosenek. Miłość to mój temat numer jeden, szkoda, że sama jej nie zaznaję. W sumie i tak nie mam na to czasu, więc... 
Studio naciska, a ja staram się robić wszystko co w mojej mocy, aby było idealnie. Skończenie szkoły muzycznej to jedno z miliona moich marzeń. Wiem, że po tym ciężko coś osiągnąć, ale gdy będę pracowała jak nigdy dotąd dam radę i kiedyś będę najlepszą tekściarką, a może nawet wydam moją własną płytę. Taa, siedzenie z głową w chmurach, to chyba nie jest najlepszy pomysł.
Czasami zastanawiam się kiedy coś co wymyśliłam,będę mogła zacząć przekładać w życie realne.
Z tymi myślami wyszłam na dwór zaczerpnąć świeżego powietrza. 
Gdy słyszę dźwięki gitary moje uszy wpadają w nieograniczony zachwyt. 
Na murku zobaczyłam Leona do którego od razu się udałam. 
-Hej Fran. - powiedział z szerokim uśmiechem - Jak się czujesz?
-Wiem, że istnieją elfy i wróżki i, że próbowanie jest lepsze niż nic...! - wykrzyknęłam jak wariatka.
-W porządku?- Zapytał patrząc na mnie dziwnie.
-W najlepszym! Dziękuję! Dzięki Tobie mam wenę, na coś nowego! Dziękuję!- Uściskałam go i wbiegłam do pierwszej lepszej sali i zaczęłam spisywać tekst. Był o marzeniach.
To mój najlepszy moment...


**********************************************
Tiaa...
Hejo! <3
Więc, no więc, no! XD
No ten, jest rozdział, to już chyba jakiś postęp, jak myślicie? :D
W sumie stwierdziłam, że nadal będę pisała narracją pierwszoosobową, czyli będą jako ta postać, nom. Stwierdziłam, że to jest wyzwanie, które chcę podjąć.
 W sumie, to z rozdziału jestem całkiem dumna, ale boję się, że zabraknie mi weny.
I w ogóle to podjęłam decyzję o tym, że chcę tu przetrwać aż rok i wtedy odejść z honorem.
Stwierdziłam, że to będzie takie bajkowe? XD Lol, nie tak, nieważne zresztą.
A i jeszcze taka informacja, jeśli niektórzy mają to moje drugie gg, którego nie usunęłam, to chcę żeby wiedzieli, że nie wchodzę na nie. Jestem normalnie na bloggerze itd, ale nie odczuwam potrzeby wchodzenia na gg, ale też nie mam w sumie na to czasu. Ostatnio cały czas siedzę w książkach, od rana do wieczora. To mnie zaczyna ciut przerażać, ale okey, da się przeżyć :3
Teraz rozdział na Leonettcie, czyli jutro, albo w sobotę na Never Say Goodbye.
I jeszcze taka informacja o moim nowym blogu z Nikolettą. Zapraszam!
No i co jeszcze, na Tumblru już mnie prawie nie ma, aska aktywowałam na razie, staram się pisać dłuższe rozdziały.
No i przede wszystkim za niedługo 150 tysięcy wyświetleń <3 Pisałam już jak Was kocham? <3
To baaardzo mocno <3 I chyba spełni się moje marzenie, mamy 98 obserwatorów czyli do 100 brakuje nam jeszcze tylko 2 ♥ Jesteście naprawdę świetni! Dziękuję, bardzo, bardzo, bardzo! ♥ Kocham Was <3
No to mały szantażyk (taak wracamy do starych czasów xd)

 12 komentarzy od 12 różnych osób = Capitulo II 


Do następnego rozdziału! <3
Paaa! ♥


Kathrina

środa, 5 marca 2014

Prólogo ,,Ideal''


Dla Teddy.
 Za to, że jesteś moim słoneczkiem, które mi zawsze pomaga, wspiera w tym co robię i potrafi nawet najgorsze łzy zamienić w uśmiech na mojej twarzy. Dziękuję Ci ♥

♣♣♣♣♣♣♣♣

MUSIC

,,To, że mil­czę, nie znaczy, że nie mam nic do po­wie­dze­nia.''


         Szła przez szkołę. Delikatnie stawiając kroki swoich smukłych nóg. Oszałamiająco piękna, błyszczała jak zawsze. Była najjaśniejszą gwiazdą tej szkoły,a przynajmniej tak jej się wydawało. Tak w prawdzie, nie miała przyjaciół, wszystkich od siebie odpychała, była niemiła, oschła i chamska. Zawsze tylko ona miała rację. Wszyscy byli dla niej niczym i się nie liczyli. Zawsze ona zaczynała spektakle, jako pierwsza śpiewała, bo przecież to panna Violetta Castillo, wiecznie idealna pani z bogatego domu. W szkole była zawsze olśniewająca, lecz nikt nie wiedział co kryje się w jej drobnym ciele. Gdy wracała do domu wszystko było inaczej. Tam myśli bardzo głęboko o wszystkim co się dzieje wokół niej. Myśli o matce, której już nie ma. Codziennie wieczorem udaje się na strych, otwiera ogromną skrzynię z jej kostiumami scenicznymi i mocno je przytula, dalej myśli, że czuć jej zapach, chociaż minęło tak wiele lat. Życie leci jej przed oczami, a ona rozpamiętywała stare czasy.
Pewna siebie, zarozumiała. Taka aktualnie była Violetta, ale to było tylko przykrywką. Ona chciała kochać, bo jak na razie jej największą miłością była muzyka. Dziwiła się, że nikt nie interesował się nią.
Jednak...
Jak każdy miała najlepszego przyjaciela.
Był nim Federico, to właśnie on wspierał ją w najcięższych dla niej chwilach. 
Czasami mało mówiła, ale wiele myślała, każdą swoją myśl przelewała na kartki.
Siedziała dniami i nocami przy tekstach piosenek.
Ale nie musiała swoich myśli oddawać tylko kawałkowi papieru, oddawała je również przyjacielowi. 
Najwspanialszemu przyjacielowi jaki mógł ją spotkać.
- Kim jestem?- zapytała pewnego razu.
- Jesteś najwspanialszą osobą na świecie, która nie zdaje sobie z tego sprawy i choć ludzie twierdzą inaczej, to Twoje serce wie najlepiej kim jesteś.- posłał jej delikatny uśmiech po czym objął swoim ramieniem. 
   On był inny niż dziewczyna. Spięcie charakterów. Jednak przeciwieństwa się przyciągają, a oni są tego najlepszym przykładem....

****************************************
Witam Was kochani!
Jestem wykończona, ale nie mogę nie pisać na tym blogu.
Brakuje mi mojej Leonetki, czytelników i w ogóle wszystkiego! 
Ten blog jak i Fedemila mają po 50%  mojego serducha.
Nie wiem jak często będą moje rozdziały więc wybaczcie jak będzie raz na 2/3 tygodnie. ;|
Mam też szkołę itd. 
Mam nadzieję, że rozumiecie.
Proszę o komentarze nowej historii ;3
Do 1 rozdziału!
Kocham Was!


                                                                                               Kathrina

niedziela, 16 lutego 2014

Miniaturka rozdziałowa ,,Wzloty i upadki''


****

Siedziała bezmyślnie wgapiając się w podłogę. Sama nie wiedziała co ma teraz na myśli. Za trzy minuty zabrzmi dzwonek, który ogłosi ich wolność. Zaczną się wakacje. Będą mieli wiele czasu dla siebie, ale ten czas nie będzie wieczny. Nie będą mogli robić tego, co zechcą. Muszą zacząć myśleć o pracy. Tak, o pracy. Wszyscy pracują dla You-Mix'u. Wiąże się to z wieloma obowiązkami nakładanymi na nastolatków, z występami na żywo i przede wszystkim z wyjazdami. Dla nich to jest trudniejsze niż może się wydawać. Ten czas łączy się z rozłąką. Nigdy nie będą wyjeżdżali do tych samych miejsc. Ludmila jeszcze w tym tygodniu wyjeżdża na warsztaty muzyczne do Madrytu wraz z Francescą, Camilą, Maxim i Federio. Dziewczyna wiele razy zastanawiała się nad zostawieniem tego, ale nie mogła zrezygnować. Robiła to głównie dla rodziców. Nie mieli zbyt wielu środków na jej utrzymanie więc musiała radzić sobie sama. Wiedziała, że czekają na nią liczne wzloty i upadki, lecz nigdy nie poddawała się. Przez życie szła z głową w górze, z wiecznym uśmiechem przylepionym do jej twarzy. 
W końcu. 
Usłyszeli donośny dźwięk. To oficjalny początek wakacji. 
Uczniowie wyszli powoli z klas zaciągając świeże powietrze. Dzisiaj wieczorem czeka ich jeszcze występ, z którym wiąże się wiele stresu. Dziewczyna wraz z jej chłopakiem. Ehh chłopakiem. Już sami nie wiedzieli na dobrą sprawę kim dla siebie są. Idąc holem ktoś podszedł od tyłu i zakrył jej oczy.
- Kto to?- zapytał śmiejąc się serdecznie Włoch.
-Przestań!- szturchnęła go delikatnie w ramię.
-Zdenerwowana przed występem?- zadał kluczowe pytanie. Ten występ jest dla niej wszystkim w końcu po raz pierwszy to ona będzie błyszczeć, nie Violetta.
-Nie.- skłamała głośno przełykając ślinę.
-Oczywiście, przecież najpiękniejsze i najjaśniejsze gwiazdy nigdy się nie denerwują, inaczej rozsadziłyby kosmos.- Zażartował po czym delikatnie cmoknął jej policzek, złapał za rękę i wyprowadził ze Studio. 
Jej serce zabiło mocniej. Chłopak doprowadził ją do jakiejś ławki pod drzewem. Usiedli powolnie i zaczęli rozmawiać o planach. 
-Federico... Kim ja właściwie dla Ciebie jestem?- zadała pytanie delikatnie speszona.
-Ludmilo, wiesz.... Jesteś dla mnie na pewno przyjaciółką, bardzo dobrą przyjaciółką. Taką za, którą mógłbym pójść nawet w ogień. Bez Ciebie nie byłbym tym samym człowiekiem. Naprawdę jesteś dla mnie ogromnie ważna. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo ważna...- Złapał jej rękę i przyłożył do swojego serca, a jej policzki oblały rumieńce...